Sztuka wyceny
19-10-2008
To już ponad 20 lat jak moje myśli od poniedziałku do piątku (a nawet, jak widać w weekend) krążą wokół WYCENY i WARTOŚCI spółek. Pamiętam początki giełdy, gdy wszyscy wokół uczyli się sztuki szacowania cen akcji. Wówczas podstawowym odnośnikiem do wartości jawił się stosunek ceny do wartości księgowej P/BV, a w krótkim czasie wszyscy wokół stali się ekspertami od inwestycji kapitałowych.
W tamtym czasie moja spółka sprzedawała pierwszy w Polsce program do analizy technicznej – miałem więc też wgląd w sugestie użytkowników – czegóż oni nie potrafili wyczytać z tych formacji ramion i trójkątów! Wszystko tylko nie nadchodzący krach.
Potem była magia Internetu i nowej ekonomii, królował wskaźnik P/E nazywany przeze mnie Price/Expenditure. Bo odpowiadając w Enterprise Investors za inwestycje technologiczne miałem okazję przeanalizować co najmniej setkę prezentowanych mi biznes planów. Większość była maszynkami do spalania gotówki. Pamiętam jak na pewnej konferencji w Hotelu Marriott dotyczącej wycen spółek internetowych moja prezentacja zawierająca staroświeckie podejście DCF, zwłaszcza z bardzo wysokim kosztem kapitału, nieomal została wyśmiana. Przyznam się, że wówczas poważnie zwątpiłem w VBM – fundamentalną metodykę, do której byłem przekonany.
Potem jednak okazało się, że świat się zmienia, era informacji staje się faktem, ale ekonomia jest jednak jedna i biznes jest tyle wart, ile gotówki generuje. Od 2002 roku popełniłem z ramienia VBM Consulting ponad 50 wycen i opartych na nich transakcji i z każdym rokiem - aż do 2007 - nożyce pomiędzy wyceną porównawczą a DCF i EVA rozjeżdżały się coraz bardziej. Oparta na ciągle rosnących mnożnikach wycena metodą porównawczą (średnie oscylujące wokół P/E = 20 stały się normą) wymuszała na metodzie DCF ciągłe zmniejszanie współczynnika dyskontowego, czyli kosztu kapitału, aż premia za ryzyko dotarła niemal do zera. Drugi raz ogarnęło mnie zwątpienie: czy rynek ma rację czy wadliwa jest metoda VBM? Może świat inwestycyjny w dobie Internetu ma już tak doskonałe informacje o spółkach, a one są tak stabilne o ich wzrost bezpiecznie płynie sobie na falach wzrostu gospodarczego? Equity Risk Premium więc asymptotycznie zbliża się do zera?
Ten rok zapadnie chyba wszystkim inwestorom na długo w pamięci. Analiza techniczna wykazuje formacje wodospadu, a wyceny spółek nawet czasami mimo wzrostu ich zysków dramatycznie spadły. A więc jednak fundamentalne metody wyceny spółek (w tym VBM) są teorią w długim okresie zgodną z ekonomią, a metody porównawcze jedynie odzwierciedlają krótkoterminowy sentyment rynku (inwestorów) do inwestycji w akcje.
Ale o tym więcej następnym razem!
Zygmunt Grajkowski

Dodaj komentarz
xcaB3L <a href="http://tkkzflknzzvm.com/">tkkzflknzzvm</a>, [url=http://fntptqszzpmc.com/]fntptqszzpmc[/url], [link=http://aosbvyridcdr.com/]aosbvyridcdr[/link], http://hgqluvhabeum.com/